Zima bez śniegu – największe zagrożenie dla bylin w ogrodach wschodniej Polski
W ostatnich latach coraz częściej obserwujemy zjawisko, które jeszcze kilkanaście lat temu było wyjątkiem, a dziś staje się normą – zimy bez okrywy śnieżnej, z długimi okresami mrozu, wiatru i suchego powietrza. W warunkach wschodniej Polski, a szczególnie Wyżyny Lubelskiej, ma to realny i często niedoceniany wpływ na kondycję bylin wieloletnich.
Z naszych wieloletnich obserwacji wynika jednoznacznie:
więcej roślin ginie zimą z powodu suszy fizjologicznej niż z powodu samego mrozu.
Dlaczego byliny przemarzają, mimo że „powinny być mrozoodporne”
Wiele bylin określanych jako w pełni mrozoodporne nie ginie dlatego, że temperatura spada poniżej zera. Problemem jest brak wody dostępnej dla systemu korzeniowego w okresie zimowym.
Gdy gleba jest:
-
sucha,
-
zamarznięta,
-
pozbawiona okrywy śnieżnej,
roślina nie ma możliwości pobierania wody, a jednocześnie traci ją przez części nadziemne. To zjawisko określane jest jako susza zimowa (susza fizjologiczna) i w naszych warunkach występuje coraz częściej.
Wyżyna Lubelska – specyfika, której nie widać w ogólnych poradnikach
Region Wyżyny Lubelskiej charakteryzuje się:
-
glebami lessowymi o szybkim przesychaniu,
-
częstymi wiatrami zimowymi,
-
niską i niestabilną pokrywą śnieżną,
-
dużymi amplitudami temperatur.
W takich warunkach byliny, które w innych częściach kraju zimują bez problemu, mogą ulegać uszkodzeniom już w pierwszym lub drugim sezonie po posadzeniu.
To szczególnie widoczne przy:
-
młodych nasadzeniach,
-
roślinach sadzonych jesienią,
-
bylinach o płytkim systemie korzeniowym.
Które byliny są najbardziej narażone
Na podstawie wieloletnich obserwacji szkółkarskich można wskazać grupy bylin bardziej wrażliwe na warunki zimowe bez śniegu:
-
byliny o płytkim systemie korzeniowym,
-
odmiany o zimozielonych lub półzimozielonych liściach,
-
rośliny pochodzące z rejonów o stabilniejszym klimacie zimowym,
-
byliny posadzone na stanowiskach przewiewnych i nasłonecznionych zimą.
Nie oznacza to, że są to rośliny „złe” lub nieodpowiednie – wymagają jedynie innego podejścia do zabezpieczenia zimowego.
Najczęstszy błąd: brak przygotowania gleby jesienią
W praktyce ogrodniczej największym błędem jest przekonanie, że:
„bylina jest mrozoodporna, więc nic nie trzeba robić”.
Tymczasem kluczowe znaczenie ma stan gleby jesienią:
-
jej wilgotność,
-
struktura,
-
zdolność do magazynowania wody.
Rośliny wchodzące w zimę w glebie przesuszonej są znacznie bardziej narażone na uszkodzenia, nawet przy umiarkowanych mrozach.
Czy okrywanie bylin zawsze ma sens?
Okrywanie bylin nie polega na „chronieniu przed mrozem”, lecz na:
-
ograniczeniu parowania,
-
zmniejszeniu działania wiatru,
-
stabilizacji temperatury gleby.
W naszych warunkach najlepiej sprawdzają się:
-
lekkie okrycia organiczne,
-
ściółkowanie strefy korzeniowej,
-
zabezpieczenie młodych roślin w pierwszych 1–2 sezonach.
Zbyt ciężkie, szczelne okrycia mogą być równie niekorzystne jak ich brak.
Co obserwujemy w praktyce szkółkarskiej
W produkcji szkółkarskiej wyraźnie widać, że:
-
rośliny dobrze ukorzenione zimują znacznie lepiej,
-
problemem nie jest pojedyncza mroźna noc, lecz kilkutygodniowy okres suchej, mroźnej pogody,
-
straty najczęściej ujawniają się nie zimą, lecz wiosną, gdy rośliny nie podejmują wegetacji.
Dlatego ocena zimowania bylin zawsze powinna być dokonywana dopiero po rozpoczęciu sezonu wegetacyjnego.
Podsumowanie – zima się zmieniła, podejście też musi się zmienić
Dzisiejsze zimy w naszej części kraju wymagają innego spojrzenia na byliny wieloletnie. Mrozoodporność to już za mało, jeśli nie uwzględnia się:
-
deficytu wody,
-
struktury gleby,
-
lokalnych warunków klimatycznych.
Świadome przygotowanie roślin do zimy nie jest przesadą, lecz elementem nowoczesnej i odpowiedzialnej uprawy ogrodowej, opartej na realnych obserwacjach, a nie tylko na opisach katalogowych.
Stopka autorska
Prawa autorskie:
© Gospodarstwo Szkółkarskie Andrzej Krzysiak
Autorzy:
Andrzej Krzysiak
Grzegorz Zbiciak
Iwona Krzysiak
Cezary Krzysiak